Przedstawiam Wam Kłaczka. Urodził się pewnej grudniowej nocy, jako puszysty i mięciutki miś. W odróżnieniu od pozostałych uppomisiów nie ma w sobie nic smutnego, wręcz przeciwnie – jak na niego patrzę, to od razu kojarzy mi się z nadzieją, mimo tej jego szarości. I niech taki będzie - uppomiś nadziejowy na wszystko, co dobre i pogodne z odwagą patrzenia w przyszłość.

